O autorze
Jestem Europosłem, który wywodzi się ze środowiska naukowego, więc nieustająco świerzbi mnie ręka, aby dzielić się swoimi spostrzeżeniami dotyczącymi tego, co dzieję się w Unii Europejskiej. Posłem stosunkowo nowym w polityce. Łudzę się, że jeszcze zdolnym do świeżego spojrzenia. Media mainstreamowe skupiają się głównie na teatrze politycznym, mnie interesuje raczej analiza tego, co dzieje się w „europejskiej kuchni“. Podobno o Unii nie da się mówić w sposób ciekawy. Czas się zmierzyć z tym stereotypem. Ja jestem jednak przekonany, że to czego świadkami jesteśmy w PE - poza nic nieznaczącymi połajankami posłów z małych frakcji, czy happeningami pod publiczkę - jest naprawdę pasjonujące. To tu powstaje ponad połowa prawodawstwa obowiązującego w Polsce, a kulisy wykuwania kompromisu są naprawdę ciekawe i nieraz zaskakujące. Tutaj mamy dostęp do informacji z pierwszej ręki z 27 państw członkowskich – informacji na temat sytuacji wewnętrznej, wyborów, czy polityków z pierwszych stron gazet. To tu, w Brukseli i Strasburgu, się negocjuje, decyduje, a czasem bezwstydnie knuje. Warto mieć na to wszystko baczenie, zwłaszcza że rzadko się o tym słyszy

Klimatyczne fajerwerki Solidarnej Polski

Posłowie do Parlamentu Europejskiego Solidarnej Polski rozpoczęli heroiczną walkę z paktem klimatycznym, zgłaszając nawet inicjatywę obywatelską w tej materii. Problem polega na tym, że inicjatywa obywatelska jest, jak sama nazwa wskazuje, dla obywateli, nie dla polityków. Posłowie powinni się wykazywać działalnością legislacyjną, a z tą Solidarna Polska ma najwyraźniej problem.

Od początku kadencji 4 posłowie SP mogą na swoim koncie zapisać tylko 1 sprawozdanie i 4 opinie i do tego nie pełnią żadnych kierowniczych funkcji w PE (co może być uzasadnieniem mniejszej aktywności legislacyjnej), bardzo słabo także idzie im składanie sensownych poprawek. Jedyne w czym celują to liczba wystąpień na posiedzeniach plenarnych, ale tutaj nie ma problemu z aktywnością, bo można je automatycznie składać po każdym posiedzeniu PE w formie pisemnej, co taśmowo robią biura niektórych posłów. (Zainteresowanych statystyką prac polskich posłów odsyłam na stronę www.euvotewatch.eu)



Inicjatywa obywatelska powstała po to, aby zgłaszać nowe propozycje legislacyjne, którymi powinna zająć się Komisja. Każdy, kto przez chwilę zajmował się inicjatywą obywatelską wie, że posiłkowanie się nią dla wstrzymania trwającego procesu legislacyjnego z góry jest skazane na porażkę (mimo automatycznej rejestracji, inicjatywa ta nie ma realnych szans na powodzenie). Niestety najwyraźniej dla polityków Solidarnej Polski nie liczy się realny wpływ na politykę Parlamentu Europejskiego.

Posłowie SP wynieśli się do marginalnej, kabaretowej wręcz frakcji parlamentarnej, która ogranicza się tylko do kontestowania integracji europejskiej, a jej szef, Nigel Farage, jest przeciwnikiem unijnego budżetu, polityki spójności i polityki rolnej, a więc wszystkiego, co ważne z punktu widzenia polskiego interesu.

Niestety wygląda na to, że jedyne, co ważne dla posłów Solidarnej Polski, to robienie dobrej miny do złej gry w kraju i sprawianie wrażenia, że w UE robi się cokolwiek ważnego z punktu widzenia polskiego interesu. Nieważne, że podejmowane działania z punktu widzenia funkcjonowania unijnego systemu instytucjonalnego, stanowią, co najwyżej, dowód braku zrozumienia podstawowych prawideł rządzących unijnym procesem podejmowania decyzji.
Trwa ładowanie komentarzy...